12.1.23

Mario, Matko Boga mego...

Mario, Matko Boga mego, jak to było?
Jak ci się w tym Nazarecie żyło?
Byłaś przecież zwykłą żoną, stolarzową.
Teraz jesteś wszystkich świata stron Królową.

Kiedy prałaś, gotowałaś, zamiatałaś,
o czym Miriam - Matko święta rozmyślałaś?
Podpłomyki i w komorze stągwie wina
w Krew zmieniły się i Ciało Twego Syna.

Pomóż proszę, Ty - codziennej pełna troski
sprostać temu czego uczy
Syn Twój Boski.

2009

Dla J.B. - w podzięce

Śnieg zamroził Warszawę,
w Płocku powódź szalała,
w Białołęce kolędy
cicho w celach nucili.

A na ulicy Londyńskiej,
na Saskiej Kępie spokojnej,
z kryształowego kieliszka
z Sherry'm sączyłam nadzieję.

Paczki na Piwnej,
ZOMO na drogach,
zalękłe, zmęczone twarze
kobiet - zza szarych płyt
bloków cuchnących trudem,
strachem, biedą i brudem...

A na ulicy Londyńskiej,
na Saskiej Kępie spokojnej,
na kanapie, z pięknego kieliszka
sączyłam "survival kit".

2004

Nocą...

Nocą sprzęty przyjazne krokom
Prowadzą przez dom.

Bronią się przed osieroceniem
Oddane, pomocne
Łudzą się, że zatrzymują czas.

Sprzęty wierne, nierozumne
Przesycone losem, oddechem
Tych, co przed nami.

Ile ze mnie przekażą dalej?

2003

5.1.23

Panie, Ty który sprawiasz...

Panie, Ty który sprawiasz,
że wody Bugu płyną,
wirami złocistymi
żłobią gościniec szeroki.

Który pozwalasz łąkom
zakwitać koniczyną,
masz w Swojej pieczy czaple,

mgły, wierzby i obłoki.

Daj nam zrozumieć tę rzekę...
Daj nam pokochać tę rzekę
łąk okoloną zielenią
i otuloną drzewami.

Niech pozostanie piękna,
dzika, nieokiełznana.
Niech żyje w naszych sercach,
niech płynie razem z nami.

2003

Biała tarnina...

Biała tarnina
żółty mlecz.

Ważka niebieska
wirem porwana.

Brunatno zielony prąd.
Głębia.

Panie, jestem ważką w Twoim ręku.
Broń mnie od wiru,
od prądu,
od zauroczeń.

Pozostaw miłość i radość, zabierz żal.

Ptaki na Wołyniu dumki mi śpiewają.
Stokrotki zamykają się do snu.

2003

Mała dziewczynka

Mała dziewczynka
W starej pomarszczonej skórze
Przegląda się w fotografiach
Jak w lustrze życia.

Uśmiech - śmiech - oczy - włosy... Dziewczynka nie nadąża za starością.

śmiech - łzy - dłonie o smukłych palcach,
Życie pogania ku spełnieniu

2003

Modlitwa starej kobiety

Aniele Stróżu, jeżeli masz chwilę
wolną od zajęć poważniejszych:
od czuwania nad moją duszą,
    by trafiła na ścieżki Boże
    od kierowania moimi myślami,
    by szukały tego, co prawdziwe.

Proszę Cię
pokieruj moją ręką
    by wyłączyła gaz,
    by wyciągnęła sznur od żelazka,
    by nie wybrała pończoch z oczkiem,
    niedoczyszczonych bucików,
    gdy idę na ważne spotkanie,
pokieruj moją pamięcią
    by nie zapomniała o imieninach bliskich,
    o listach do napisania,
    o naładowaniu komórki,
    o przekręceniu klucza w zamku
i o niezostawianiu go w drzwiach,
gdy wychodzę.

Uśmiechnij się do mnie.

Dziękuję,

2003