Kłaniam się Waszym cieniom,
Dohnowie, Dõhnhoffowie.
Wiem, jak boli tęsknota
do sedna wszystkich spraw.
Czy to mazurskie piaski,
czy to poleskie błota.
Czy dla mnie - łąki nad Bugiem,
Czy fałdy moren - dla Was.
każdy z nas ma swój świat.
Świat - miarą i azymutem.
Na jego obrzeżach: Berlin,
Królewiec, Warszawa, Lwów.
Świat, który mknie jak kometa
przez otchłań zwaną czas.
Sprawmy by znalazł schronienie
jedyne pewne: w nas.
2001 | 
 |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz