Ach, co się dzieje! Co tu się dzieje!
Wierzyć się prawie nie chce...
Żabki wiatr łobuz (ten co się śmieje)
w białe gardziołka łechce.
Krztusi się śmiechem promyk ogienek,
w gąszcz cierpkich ożyn wpływa.
W takt kołysania pszczelich piosenek
sad biało pnie się, kiwa.
Mięsistych gruszek do skrzynki zbiorę
i do piwnicy zniosę.
Potem do dzbana, w porę - nie w porę,
czerpać będziemy rosę.
Potem południa upał nas znuży,
w wiewnej siądziemy sieni.
Oby dziś nie było burzy.
Sad gnie się ku jesieni...
1951 | 
 |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz