Chciałam napisać wiersz o jesieni...
że wicher, liście jak rdza na wodzie,
że uschły kwiaty, trawy w ogrodzie,
no i że nastrój jakiś odmienny,
melancholijny, smutny, jesienny.
Chciałam to wszystko opisać ładnie
i wzruszająco, żywo, dokładnie.
Ale cóż zrobić, człowiek się zmienia
i choć się myśli cisną do głowy
trudno wynaleźć rym jakiś nowy.
Słowa na nic nanizać się nie chcą.
Wciąż w krąg się kręcą, na miejscu drepcą.
A jesień? Jesień na wiersz nie czeka,
co raz zimniejsza, smutna ucieka.
1954 |  |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz