Owiło mię niebo aż do nieboskłonu,
oszumiały mi się wiatry deszczową ulewą,
ozieleniły liście, okwieciły kwiaty,
jak wykrzyknik raniło samotne, ciemne drzewo.
Dlaczego do mnie wracasz niespokojnymi słowy,
wdzierasz się w sen zimowy, zastygły przed laty?
Przy mokrej czerni drogi, przez uśmiechy wiosek
przypominasz, że tęcza, że chmury, że kwiaty.
1986 |  |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz