24.11.22

Hej, zawołam na chmury...

Hej, zawołam na chmury i zawołam na burze,
w huku gromów Twe imię tysiąckroć powtórzę,
Zaprowadzę Cię, chłopcze, w rześki ranek wrześniowy
do ogrodów, gdzie plony będą wieńczyć nam głowy.
I w ramiona Twe złożę wszystkie sadów klejnoty:
granat śliwek, rubin jabłek, innych gruszek blask złoty.

Zaprowadzę Cię, chłopcze, hen na łąki soczyste,
na tych łąkach są kwiaty, kwiaty barwne, ogniste.
Zaprowadzę Cię, chłopcze, hen na skały, na granie,
tam usłyszysz szum jodeł, wichru jęki i granie.
Zaprowadzę Cię, chłopcze, nad zielone, nad morze
i złociste bursztyny na Twej dłoni położę.

Nie chcę za niczego, prócz uśmiechu Twojego.
Twoich oczu błękitnych, Twego wzroku szczerego.
I rak Twoich pieszczoty, Twego ciepła i głosu
i Twych ust pocałunków i pszenicznych Twych włosów.

1955

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz